Teksty na każdy temat (Reklama: tablice reklamowe ,Litoterapia )
Wtorek. Dzień wyborów. Przez całe miesiące powietrze pełne było zgiełku kampanii. Wolny świat wybiera swego największego przywódcę. Ciężarówki z zamontowanymi głośnikami hałasują wzdłuż Brodwayu, wywrzaskując slogany. Następny Prezydent! Człowiek dla całej Ameryki! Głosujcie! Głosujcie! Głosujcie! Głosujcie na X! Głosujcie na Y! Puste słowa płyną, mieszając się w brudny potok. Republokraci. Demokanie. Bum. Dlaczego miałbym głosować? Nie będę głosował. Nie idę do wyborów. Nie jestem włączony w ten obieg. Nie jestem jego częścią. Głosowanie jest dla n i c h. Kiedyś, było to chyba późną jesienią 1968 roku, stałem przed Carnegie Hall, chcąc przejść na drugą stronę ulicy do małej księgarni, specjalizującej się w tanich wydaniach książek, gdy nagle wstrzymano ruch na 57 Ulicy, a z chodnika wyrosły szeregi policjantów, jak wojownicy, co narodzili się ze smoczych zębów zasianych przez Kadmosa.

(Reklama: )
